Październik i początek listopada jest dla mnie miesiącem
najpiękniejszych kolorów jesieni i miesiącem jabłek.
Są jeszcze niekŧóre odmiany letnie,
jesienne i już wszystkie zimowe. Wybór niesamowity. Wszystkie w
pełni swojej dojrzałości, jędrne, z błyszczącą skórką,
pachnące słońcem, oszałamiająco aromatyczne. Wystarczy postawić
koszyk pełen tych różnokolorowych owoców, a po godzinie całe
mieszkanie pachnie jak jabłkowy sad.
To idealny czas na wypróbowanie
przepisów na desery i ciasta z naszym narodowym skarbem jakim są
właśnie jabłka. Jesteśmy w ich produkcji tak jak w truskawkach ,
światowym potentatem. W przeliczeniu na jednego mieszkańca
zajmujemy pierwsze miejsce na świecie. Nie wiem czy produkcja
przekłada się na spożycie, obawiam się jednak, że spadło ono
mocno na rzecz cytrusów i jabłek nie z naszego „chowu”. Trochę
się, a nawet bardzo się dziwię, bo te wielkie czerwone i zielone
jabłka nawoskowane jak pałacowy parkiet, mają smak mizerny w
porównaniu z naszymi odmianami.
Dziwi mnie także mała ilość i
wysoka cena przecierów jabłkowych, brak nektarów jabłkowych,
kiedyś tak popoularnych , a także świetnej jakości . Jestem z
tego pokolenia, które pamięta płynny owoc w szklanych butelkach.
Cudny, złocisty sok jabłkowy, niczym nie konserwowany , jedynie
pasteryzowany. Smak i zapach niepowtarzalny.
Zastanawiam się dlaczego nie mamy
cydru, octu jabłkowego, galretek jabłkowych, do których
sporządzenia nie potrzeba żadnych zagęstników, bo jabłka
posiadają taką ilość pektyn, że same żelują.
Dawno temu można było bez kłopotu
kupić marmoladki obtoczone w cukrze pudrze albo grubym cukrze
kryształowym. W zależnosci od stopnia dojrzałości jabłek, z
kŧórych robiono galaretki, były one od złocistych , poprzez
żółtozielonkawe, po ciemnoczerwone.
Mam niezwykłą słabość do
przetworzonych jabłek. Kocham wszystkie desery z nimi.
Jabłeczniki wszelkiej maści, od
pieczonego w kruchym cieście, francuskim, drożdżowym po
amerykanski narodowy Apple Pie, angielski Crumble czy francuską
rozplywającą się w ustach Tarte Tatin.
Jabłka zapiekane w cieście
biszkoptowym, w szlafroczkach z ciasta francuskiego, racuszki z
jabłkami na zsiadłym mleku, całe ze skórką pieczone dawniej na
blasze kuchni węglowej, a teraz na grillu, pieczone w piecu
nadziewane konfiturami lub orzechami, naleśniki z jabłkami i
czekoladowym sosem oraz kleksem kwaśnej śmietany. Wątróbka
drobiowa z karmelizowanymi jabłkami i sosem balsamicznym.
Oj! długo by wymieniać jabłkowe
smakołyki.
Angielski jabłecznik sięga
swoją historią XIV wieku. Geoffrey Chaucer ojciec angielskiej
literatury, największy poeta średniowieczny na Wyspach podawał w
recepturze na tartę z 1381 r. przekazuje by wziąć dobrych jabłek,
fig, rodzynek i gruszek, otulić ciastem z szafranem i dobrze upiec.
Jabłka zawędrowały razem
z emigrantami do nowego świata i tam sadzone z początkowo głównie
z nasion dały niezliczone odmiany jabłek i co za tym idzie wielką
popularność ciast z tymi owocami.
Apple Pie to narodowy deser
Amerykanów. Oczywiście każda gospodyni ma swój przepis ale ten
podstawowy to kruche ciasto na maśle bez dodatku jajek. Kŧorym
wylepia się okrągłą formę, potem krojone na ósemki jabłka z
dodatkiem przypraw takich jak cynamon, imbir, wanilia i od góry
wszystko przykryte plackiem z ciasta z dziurką pośrodku. Od
inwencji piękącego zależy wystrój paja. Wyciete z ciasta listki,
jabłuszka, falbanki, karbowane paseczki itp. posmarowane mlekiem lub
rozmąconym jajkiem wyglądają później imponująco. Aż szkoda
jeść.
Piękne przeplatane kratki
na jabłkowym farszu paja przyszły z Holandii. Dotąd
najpopularniejszą wersją „szarlotki” jest tam właśnie taki
placek. Do jabłkowego nadzienia dodaje się sok z cytryny, cynamon,
cukier.
Co ciekawe w Stanach
holenderską szarlotką nazywa się inny jabłecznik, kŧóry na
górze posypany jest kruszonką na całej powierzchni jabłek.
Szwedzi lubią także
jabłkowe desery.
W cieście pókruchym,
jabłka polane śmietankow-jajecznym kremem i zapieczone to właśnie
ta moja ulubiona ich odmiana jabłecznika.
Doskonała odmianą
„szarlotki” jest angielski apple crumble.
To „biedna” odmiana
pieczonych pajów powstał w czasie II wojny śwaitowej.
Brak wielu produktów
żywnosciowych, ich racjonowanie i koniecznośc oszczędzania zmusiła
do szukania nowych sposobów pieczenia smacznych zapiekanek, które
Anglicy bardzo lubią. Pomysłowe gospodynie zaczęły mieszać
tartą bułkę, z margaryną i curem i tak powstałą kruszonką
posypywano owoce, a bez cukru również mięso i warzywa. W
odróżnieniu od pie nie ma spodu z ciasta.
Warto wypróbować ten dawny
sposób crumble bazując na tartej bułce właśnie. Polecam.
Teraz można kruszonkę
robic z ciasteczek, krakersów, herbatników i w zaleśności od tego
czy są słodkie czy słone posypywać potrawy mięsno-warzywne lub
słodkie owoce.
I znowu z Stanach jest
inaczej, bo crumble u nich to zapiekanka z kruszonką z płatków
owsianych, natomiast dla nich taka kruszonka jak w crumble lub z
ciasteczek to COBBLER.
Specyficzną odmianą jest
słynne Brwon Betty. Pokrojone w kostkę jabłka układane są w
formie na przemian z kruszonką z bulki tartej lub okruchów chleba
lub grahamkowych ciasteczek. Powstaje z tego deser przypominający
budyn chlebowy.
Jest jeszcze apple crisp
pojawiający się dość późno w książkach kucharskich bo dopiero
1924 r.
Tutaj obowiązkowo są
płatki owsiane, brązowy cukier , imbir , gałka muszkatołowa. To
popularny bardzo deser w Kanadzie.
Jest jeszcze angielski Eve's
pudding gdzie pokrojone w cząstki jabłka pokryte są ciastem
biszkoptowym.
Mówiąc
o deserach z jabłkami nie można zapomnieć o innym doskonałym
euroejskim specjale, austriacki strudlu.
Nie
on jednak nic wspólnego z polską struclą z ciasta drożdzowego lub
roladą z ciasta biszkoptowego.
Apfelstrudel to cieniutkie
jak bibułka ciasto podobne do makaronowego, ręcznie rozciągnięte
a nie wałkowane ( to jedno z najtrudniejszych dla mnie zadań
kulinarnych) skropione roztopionym masłem, posypane kawałkami
kruchych i kwaskowatych jabłek, rodzynek i posypane cukrem. Zawija
się to wszystko w rulon i piecze aż ciasto stanie się kruche i
złociste.
Niestety poza Austrią i
Niemcami nie udało mi się nigdzie zjeść naprawdę dobrego
strudla.
Na koniec zostawiłam
najsłynniejszą europejską odmianę jabłecznika Tarte Tatin.
Jak może być doskonała w
smaku przekonałam się u źródła i od tego czasu jak nie zrobię
jej sama to nie jadam jej nigdzie indziej, oczywiście poza Hotelem
Tatin w Lamotte-Beuvron.
To tam właśnie tam siostry
Stefania i Karolina Tatin prowadziły mały hotelik z restauracją.
I jak to bywa wg rodzinnej
legendy przypadek sprawił, że zwykła tarta z jabłkami stal się
jednym z bardziej znanych ciast na świecie.
Stefania zajmujaca się
głównie gotowaniem, któregoś dnia 1880 roku, za długo dusiła
jabłka z cukrem do tarty i kiedy się zorientowała, że rondel stoi
cały czas na kuchni jabłka zdążyły się skarmelizować.
Obawiając się, że po położeniu na spód tarty i po wstawieniu do
pieca jabłka wyschną na wiór położyła kruche ciasto na jabłka
w rondlu i tak upiekła . Wyłożyła pózniej deser na półmisek
odwracając do ŋóry nogmi tak by jabłka znowu znalazły się na
górze ciasta i podała co było zupełną nowością całośc na
gorąco.
Okazało się to strzałem w
dziesiątkę, czemu sama nie mogła się nadziwić. Bardzo szybko
taka tarta stała się wizytówką restauracji sióstr Tatin.
O tym , że tarta szła jak
woda i że trzeba było robic je naprawdę dużo, śwaidczyć może
fakt, że po jakimś czasie siostry zamówiły specjalne
zaprojektowany rondel do takiego jabłecznika.
Duży żeliwny z ciężką
pokrywą na stąłe przymocowaną do garnka. Miła ona na celu
przyciskanie jabłek do dna, dzieki czemu szybciej uległąy
skarmelizowaniu.
Bo jabłek do tary Tatin
musi być co najmniej 1 kg na jeden rondel. Najlepsze są do tego
Renety i jedną z jej odmian siostry używały w swojej kuchni.
Byłam tam w październiku
kiedy właśnie jest szczyt jabłkowy i w pustym tego dnia hotelu
przeszłam kurs pieczenia pod okiem potomka sióstr i obecnego szefa
kuchni Hotelu Tatin.
A tak na marginesie, to
położone 160 km na południe d paryża miasteczko nadal jest
niewielkim, typowo francuskim, uroczym miasteczkiem. Polecam
odwiedzić je podczas jazdy na południe Francji.
![]() |
| Pachnąca słodkimi renetami i karmelem oryginalna Tarta Tatin na płycie kuchni węglowej na której Stefania przygotowała ją po raz pierwszy |
![]() |
| Wygląd hotelu nie zmienił się praktycznie od stu lat |
Zapisuję dokładnie każdy szczegół przepisu, który podaje mi właściciel i szef kuchni Hotelu Tatin
Jabłka wypełniają cały rondel.
trzy etapy ciasta. Na talerzu wyjęta prosto z pieca gorąca tarta, której porcję za chwilę miałam wielką przyjemność zjeść z wielkim smakiem.
To oryginalna kuchnia węglowa, na której Siostry Tatin przygotowywały swoje przysmaki, w tym oczywiście i tartę z jabłkami.
Główna sala restauracyjna hotelu.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz